Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Witam mam pytanie, przymierzam się do zakupu Mokki 1,4 benzyna + lpg auto z 2014 roku. Przebieg niecałe 160 k z polskiego salonu. Samochód był serwisowany do tamtego roku w aso. Udałem się ze sprzedawcą do aso celem weryfikacji stanu technicznego i do zrobienia oprócz zwykłych rzeczy typu klocki i tarcze dwie wazniejsze rzeczy a mianowicie do wymiany pompa wody (pocenie się ) i pompa chłodzenia oleju - mała nieszczelność z tego co się zorientowałem to ona dostępna jest tylko w oryginale cena ok 2k.. Z rzeczy istotnych dodam że w ogladanym egzemplarzu w 2017 roku przy przebiegu 95k auto miało wymienione turbo na gwarancji.

Pytanie jest następujące czy trzeba bać sie Mokki z takim przebiegiem ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Odpowiedzi 42
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najczęściej odpowiadający w tym temacie

Najczęściej odpowiadający w tym temacie

Popularne odpowiedzi

Albo jesteś młody, albo naiwny. Taki zwykły Kowalski czy Nowak, co się nie zna na autach, bierze do zakupu mechanika czy też zleca sprawdzenie. Patrząc na tą Astrę z kradzioną maglownicą jak widać moż

Da się kupić. Niestety takie auta kosztują więcej, niż u dealera używki czy u handlarza w komisie. Polak lubi być oszukiwany, musi mieć lepiej niż sąsiad: lepszy wypas, mniejszy przebieg, niższa

Moja będzie na sprzedaż, przebieg 80kkm niespełna. Igła. Nie ma nic do roboty, wszystko na bieżąco.

Przebieg 180kkm nie robi za dużego wrażenia na tym silniku, ale zależy jak był eksploatowany. Robiłem flotowe >200kkm ale to latało po autostradach. 180kkm w większości po mieście to pewnik, że rozrząd i zmienne fazy się skończą niedługo - wyjdzie 3k z okładem. Turbina też się niedługo skończy, bo muszle pękają w okolicy 80-100kkm. Taki urok, ale auto mechanicznie dobre i wytrzymałe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 19.02.2020 o 12:10, looser napisał:

Witam mam pytanie, przymierzam się do zakupu Mokki 1,4 benzyna + lpg auto z 2014 roku. Przebieg niecałe 160 k z polskiego salonu. Samochód był serwisowany do tamtego roku w aso. Udałem się ze sprzedawcą do aso celem weryfikacji stanu technicznego i do zrobienia oprócz zwykłych rzeczy typu klocki i tarcze dwie wazniejsze rzeczy a mianowicie do wymiany pompa wody (pocenie się ) i pompa chłodzenia oleju - mała nieszczelność z tego co się zorientowałem to ona dostępna jest tylko w oryginale cena ok 2k.. Z rzeczy istotnych dodam że w ogladanym egzemplarzu w 2017 roku przy przebiegu 95k auto miało wymienione turbo na gwarancji.

Pytanie jest następujące czy trzeba bać sie Mokki z takim przebiegiem ?


Ile taka mokka kosztuje ?
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak od Niemca, co płakał przy sprzedaży. 45k czyli dolne strefy cen wywoławczych rocznika w benzynie 1,4T.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cena jest ostatnim kryterium przy ocenie auta - przynajmniej dla mnie.

Stan: czy 100% oryginalny lakier, jaki przebieg, książka serwisowa, stan podzespołów, wyposażenie, dodatki (koła zimowe etc). To tak, jakbyś miał się ożenić i patrzył tylko na to, że duże cycki ma... A liczy się całokształt. Auta poleasingowe to w większości miny. Flota ma specyficzne podejście do serwisu auta i odmawia wymiany przegrzanych tarcz - wyraża zgodę tylko na naprawę zapieczonego zacisku i nowe klocki. Znam z życia, wielokrotnie grubsze rzeczy olewali i kazali po swojemu robić. Potem kupujesz, cieszysz sie pare dni i zaczynasz płakać, bo tu 500 tu 1000 tam 700 i uzbiera sie połowa ceny zakupu.

Te 45k może okazać się super ceną, która skusi frajera do zakupu strucla - potem można wyciąć w dachu dziurę i zrobić skarbonkę. Tyle.

Jeśli sprzedaje ASO to na pewno nie należy sprawdzać go w ASO tylko jechać do niezależnego mechanika. Wiem, jakie ASO odwalają numery, nawet pojęcia nie macie. W temacie aut uzywanych są na poziomie Januszy handlarzy. Jeśli nie dostajesz od nich rocznej gwarancji to oznacza, że auto nie jest pewne. Tyle w temacie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 23.02.2020 o 20:14, looser napisał:

PrzemkO dobra cena ? Tak auto za 45k 

za 50 tys zł możesz mieć BUICK ENCORE 2018 rok 1.4 140KM 4x4 w wersji sport touring ( cena już po naprawie i wszystkich formalnościach) ;)  To amerykański odpowiednik mokki X. bardzo fajna wersja
auto bedzie z przebiegiem około 20 tyś km :)
wersja na USA jest lepiej wyposażona.

Pytanie czy należysz do osób takich jak ARKOS preferujących auta z salonu idealne czy nie przeszkadza Ci jazda autem uszkodzonym po naprawie :)

My mamy w rodzinie 2 buicki encore z wiadomą historią, zdjęciami i książkami serwisowymi
Jak kupowaliśmy je rok temu to ich odpowiednik w PL kosztował ponad 80 tys zł ;)
jeśli interesował by CIę taki Buick to napisz priv powiem co i jak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A bierze ktoś pod uwagę oprócz ceny kwestię serwisu?

Niestety, nie można wykluczyć, że nastąpi usterka wymagająca zakupu nowej i oryginalnej części, którą musi zaprogramować ASO.

Znacie jakiś serwis ASO Buick w Polsce?

Macie orientację co do cen nowych części oryginalnych i ich dostępności?

Bierzecie pod uwagę cokolwiek poza rocznikiem i ceną?

Nie, nie odbierajcie tego jako atak - bardziej jako próbę zmuszenia do refleksji. Ja oczywiście też (jak każdy) chciałbym jak najfajniejsze, jak najmłodsze i jak najtańsze, ale ZAWSZE biorę pod uwagę czynniki, które wyżej ująłem (w sumie te najważniejsze). Przemyślcie sobie też kwestie odsprzedaży auta (kto będzie chciał to kupić) oraz kwestie utraty wartości. Mokka jest modelem, który raczej wolno w porównaniu z innymi Oplami traci cenę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli za 50 tyś można kupić pojazd z 2018 roku w takiej wysokiej wersji wyposażenia, odliczając koszty sprowadzenia auta, koszty naprawy blacharskiej, lakierniczej i mechanicznej i jeszcze prowizja dla pośrednika to ja chyba boją się zobaczyć zdjęcia auta przed sprowadzeniem.... Może dlatego, że cenię sobie bezpieczeństwo i komfort??? Ale to moje subiektywne spostrzeżenia.

Przed zakupem Mokki, oglądałem Mini Countryman sprowadzony z USA, dwa lata w PL, piękny i pachnący. Udało mi się dotrzeć do jego historii i w 2017r. USA wyłączyło go z użytku - szkoda całkowita..... Takich przypadków na naszych drogach jest sporo, szczególnie wśród samochodów droższych, luksusowych np. na forum Porsche są takie przypadki opisane.

W dniu 23.02.2020 o 20:24, ArKos napisał:

Cena jest ostatnim kryterium przy ocenie auta - przynajmniej dla mnie.

Popieram, zgadzam się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, miszkoo napisał:

USA wyłączyło go z użytku - szkoda całkowita

 

Ale takich przypadków jest mnóstwo. Znane są liczne przykłady, gdzie auto po całce jest wstępnie naciągane i prostowane, żeby kupujący nie był przerażony, że ćwierć auta jest zmiażdżone. Po wyciągnięciu wygląda złudnie, że uszkodzenie jest lekkie i powierzchowne, a naprawdę auto powinno iść na żyletki.

Dla mnie osobiście bezwartościowe jest auto, które miało w JAKIKOLWIEK sposób naruszone kontrolowane strefy zgniotu lub przesunięte/uszkodzone punkty bazowe zawieszenia. W krytycznej sytuacji NA PEWNO to nie zadziała jak powinno.

Pognieć kartkę papieru, a potem ją wyprostuj... nie będzie śladów? Będzie tak samo sztywna przy ponownej próbie pogniecenia?

Życie mam jedno. Nie chciałbym skończyć jak sardynka przy puknięciu w jakąś pierdołę.

Aby takie auto było bezpieczne, to MUSZĄ zostać wymienione WSZYSTKIE elementy na FABRYCZNIE NOWE. W takim wypadku to auto wyjdzie drożej, niż bezwypadkowe z tego rocznika albo nawet młodsze.

 

EDIT

W ASO miałem Astrę V, Pan przyjechał na sprawdzenie auta po zakupie + usunięcie usterek w ramach gwarancji.

Nie działał asystent pasa ruchu, zaawansowany asystent parkowania (toto co sam parkuje).

Po kontroli stanu niby wszystko dobrze - grubość lakieru na całym aucie w normie 120-150 mikronów.

Po podłączeniu kompa błędy przekładni kierowniczej (elektryczna). Bezskutecznie próbowałem na nowo wgrać sotf, błędy nieusuwalne, nie dało się z tym nic zrobić. Dociekając głębiej i próbując znaleźć przyczynę generowanie komunikatu "brak możliwości zaprogramowania sterownika - sterownik niezgodny" dotarłem do etapu odczytywania ID każdego sterownika samochodu. Wszystkie sterowniki za wyjątkiem wspomagania przekładni kierowniczej identyfikowały się prawidłowo, ze zgodnym VINem Astry. Tylko wspomaganie pokazywało inny VIN i dlatego nie dało się go zaprogramować i uruchomić asystenta parkowania i asystenta pasa ruchu. Ktoś wymienił przekładnię kierowniczą ze sterownikiem na inną, używaną.

Pytanie: PO CO? Auto jest na gwarancji, ma 4 miesiące, zostało sprowadzone z niemcowni, bezwypadkowe. Z historii serwisowej wynika, że przy przebiegu 3000km wymieniano wał korbowy bo się zatarł. Poza tym nic.

No to szukałem przyczyny wymiany przekładni. Po uniesieniu auta bardzo dokładnie sprawdziłem dół. No i znalazłem.

1. chłodnice miały datę produkcji 2017 a auto było 2016

2. pod wyściółką ściany grodziowej mastyka (czyli pasta głusząca kładziona na łączenia blach) była położona pędzlem (widoczne ślady po włosiu) a nie przez robota

Wniosek prosty: auto dostało potężnego strzała, który uszkodził mechanicznie układ kierowniczy. Cały ryj przespawano w całości czyli odcięto z innej Astry nadkola wewnętrzne przy grodzi i całość wstawiono do tej. Lakiernik mistrz, położył lakier w grubości fabrycznej - perfekt wręcz.

Potwierdzając swoje przypuszczenia bardzo dokładnie zacząłem oglądać lakier. Znalazłem na zderzaku przednim 2-3 wpyłki kurzu w lakierze, na masce 2, zauważyłem delikatne zmatowienia na przednich słupkach świadczące o cieniowaniu lakieru.

Pan kupił 4-miesięczne auto za 80k, ta wersja wyposażenia cennikowo wyszłaby ok. 110-120k. I co? I musieliśmy wezwać policję, która zabezpieczyła Astrę. Przekładnia kierownicza pokazywała VIN, który w naszej bazie GM widniał jako utracony przez jedną z firm leasingowych (kradzież), w związku z czym wygaszono gwarancję dla tego auta.

Kup igłę z niemcowni, zyskaj TEORETYCZNIE 30k, strać FAKTYCZNIE 80k bo auto będzie stać na parkingu do czasu zakończenia postępowania. Rok? Dwa? Dłużej?

Miałeś 80k nie masz ani kasy ani auta. Super. Chłop w 30 minut wypalił chyba pół paczki fajek blady jak ściana. A kupił je na pomorzu...

Dalej fajnie jest dużo oszczędzać na autach ponosząc ryzyko?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.


Partnerem serwisu: Karty Plastikowe && Karty Plastikowe
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.